• Dariusz Dobrzyniecki

Jak opowiadać dobre historie w biznesie?


Pamiętacie historię o mojej wyprawie do lasu z rodzinką? I o konieczności długiego powrotu z nie do końca zadowoloną z tego faktu młodzieżą? Uratowała nas wtedy historia o King Kongu. Oczywiście historia nietypowa, wciągająca, ale także tak zmodyfikowana, by można ją było łatwo odnieść do sytuacji, w której aktualnie się znaleźliśmy. Jeśli zastanawiacie się jak za pomocą historii zmotywować zespół, przedstawić strategię organizacji lub odmalować „krajobraz po zmianie”. Zapraszam do lektury części drugiej mojej historii.

Najpierw zastanówmy się czym tak naprawdę jest historia w ujęciu biznesowym. Najprościej można ją określić jako przywołanie sytuacji w której słuchacz łatwo może odnaleźć wątki czy też konteksty właściwe dla jego obecnej bądź przyszłej sytuacji. Biznesowe historie bazują na porównaniu i analogii. Dzięki nim publiczność – grono pracowników, zespół projektowy, zarząd, inwestorzy lub inni interesariusze – mają poznać nasz plan bądź pomysł, jego zawiłe szczegóły, sposób realizacji, ale przede wszystkim własną rolę, którą chcemy im powierzyć! Historie w biznesie przydają się przede wszystkim do angażowania odbiorców. By tak się stało muszą być WEW (nie, to nie literówka – nie chodzi o słynne WOW). WEW ponieważ historie musza być Wciągające, Emocjonalne i Wiarygodne. Wtedy efekt WOW murowany.

Moc mają te historie, które wzbudzają w słuchaczach poczucie, że niemożliwe staje się możliwe, że wystarczy chcieć by wdrożyć w życie najśmielsze plany i pomysły. Wyzwaniem dla liderów jest zatem nie tylko wybór historii i nadanie jej takiej interpretacji by była ona tożsama z sytuacją firmy czy zespołu, ale przede wszystkim wcześniejsze zaadresowanie (a przez to zduszenie) potencjalnych obaw czy rozterek. Historia ma przecież przekonać do idei i zapalić do działania. No tak, tylko skąd je wziąć?

Inspiracja poszukiwana

Skąd czerpać inspirację do historii biznesowych? Z własnego życia bądź z życia znanych osób (tylko błagam odpuście już Steve’owi Jobs’owi czy Richardowi Branson’owi… są inni fajni ludzie, których życiorysy jeszcze się aż tak nie wyeksploatowały!). Przydatne bywają nie tylko biografie, ale również książki historyczne czy podróżnicze. W zasadzie w każdej dziedzinie życia i biznesu można znaleźć ciekawe anegdoty, dykteryjki, opowieści, a w sumie najciekawsze scenariusze pisze właśnie życie.

Ciekawym i bliskim biznesowemu tętnu źródłem inspiracji są oczywiście studia przypadku i success-stories. Z pewnością bywacie na branżowych konferencjach, kongresach czy innego rodzaju galach. Tam roi się od ciekawych historii, które mają dodatkową zaletę – są specyficzne i szczególne dla Waszego biznesu. Ponadto, są przykładami z życia – nie można im zatem będzie zarzucić „odrealnienia”. Historie tego typu są łatwiejsze do zrozumienia i identyfikacji. Co więcej – jeśli oprzemy naszą ideę na kontrze wobec konkurencji – ogień w pracownikach zapali się sam! Wszak nasz rywal nie może być lepszy.

Szczerze polecam „kolekcjonowanie” fajnych i nośnych historii. Warto je wręcz spisywać i skategoryzować – zwłaszcza jeśli dość często zdarza nam się występować bądź prezentować nowe koncepcje. Pewne historie idealnie zwizualizują nowe strategie, inne doskonale wpiszą się w prezentację nowego projektu bądź fuzji, jeszcze inne dodadzą emocji rocznym podsumowaniom.

A teraz do konkretu

Inspiracja inspiracją, ale historia się sama nie wymyśli, nie przeanalizuje i nie odniesie do rzeczywistości. By ułatwić Wam zadanie przygotowałem kilka złotych zasad storytellingu:

Po pierwsze: Zastanów się jaka historia pozwala poprzez analogię pokazać jak można rozwiązać problem w Twojej organizacji. Jaka historia może zwizualizować przyszłe efekty projektu, korzyści wypływające ze zmiany lub cel i kierunek nowej strategii.

Po drugie: Zastanów się jak możesz powiązać szczegóły historii z Twoją sytuacją i które wątki będą stanowiły największą inspirację dla słuchaczy. Warto je wyraźnie wskazać i wprost podpowiedzieć odbiorcom jak mogą je wykorzystać w swojej pracy.

Po trzecie: Wprowadź bohatera. Nawiąż do postaci, która – podobnie jak Ty, Twój zespół lub organizacja – musiała sprostać wyzwaniu. Postać powinna stanowić zarówno przykład pożądanych cech, jak i oczekiwanych zachowań czy zmian.

Po czwarte: Pokaż drogę jaka Was czeka. Nakreśl plan działania wg metodyki wojskowej: od strategii, taktyki po działania operacyjne. Na tym etapie nie musisz wchodzić w szczegóły, chodzi o zbudowanie przekonania, że Twoja wizja jest realna i da się ją zrealizować.

Po piąte: Zaadresuj potencjalne problemy. Pokaż z czym przyjdzie zmierzyć się Twoim pracownikom, szefom, partnerom biznesowym czy inwestorom. Jeśli pokażesz jak je pokonać zmniejszysz ryzyko negowania Twojego pomysłu, a przy tym udowodnisz, że jesteś przewidującym liderem.

Po szóste: Używaj dynamicznego, prostego i obrazowego języka. Nawet jeśli jesteś niekwestionowanym ekspertem, super specem i fachurą – zbyt specjalistyczny żargon (jeśli nie jest używany na ścisłym forum Tobie podobnych) czy korporacyjna nowomowa raczej odepchną, niż przyciągną. Pamiętaj, że Twoja historia ma porwać i zaangażować, więc nie zanudź odbiorcy.

Po siódme: Zacznij od… końca! Puenta jest zazwyczaj najtrudniejsza do przygotowania i to ona zapadnie w pamięć odbiorcom. Dobre zakończenie powinno pokazać jak po trudach i znojach walki (a także po pierwszych bolesnych porażkach) bohater wygrał bądź odniósł sukces.

Po ósme: Ćwicz, ćwicz i jeszcze raz ćwicz! Zanim opowiesz swoją historię innym, przećwicz ją i poproś o opinię zaufane bądź bliskie Ci osoby. Jeszcze będzie czas na zmiany i poprawki.

Ćwiczenie i układanie własnych historii nie jest łatwe. Jednak ich skuteczność i biznesowa efektywność sprawiają, że warto nauczyć się je opowiadać. Wszystkim, którzy myślą, że storytelling to nie ich bajka zachęcam do kontaktu! Na własnej skórze przekonałem się, że każdy ma potencjał by stać się świetnym mówcą i swoimi historiami porywać odbiorców! Jeśli dasz mi szansę, to przekonam również Ciebie.

#storytelling

13 wyświetleń0 komentarzy